{newest} {oldest}

Przed zdecydowaniem się na monitor warto przeczytać recenzje specjalistów, opinie użytkowników (tu należy zawsze uważać, bo nie ma gwarancji, ze nie piszą ich pracownicy firm zajmujących się sprzedażą) i wybrać się samemu do sklepu. Wielkie markety z elektroniką sprawdzają się całkiem nieźle, ale nie należy sugerować się czasem gorszą jakością tego, co jest stale wyświetlane. Gdy upatrzysz sobie jakiś model, poproś pracownika, by podpiąć tylko do niego ( bez rozdzielania sygnału) odtwarzacz filmów lub konsolę poprzez HDMI - dopiero wtedy zobaczysz, jak naprawdę prezentuje się obraz.
Sam zakup może się odbyć zarówno w tym sklepie, jak i w Internecie. Sam stosuję zwykle tę drugą metodę: sprawdzam, co mi się podoba w klasycznym salonie, ale zakupy robię w sieci. Tak jest taniej, a poza tym zawsze istnieje możliwość zwrotu sprzętu wciągu 10 dni bez podawania przyczyny. Obecnie wszystkie monitory LCD mają gwarancję producenta na okres 24 miesięcy.
Czerń w LCD
Tyle tylko że... zdecydowana większość "monitorów LED" na rynku na to nic pozwala. Producenci muszą tu bowiem wybierać pomiędzy dwiema technologiami: LED edge i LED RGB. Ta pierwsza pozwala na umieszczenie podświetlających diod na bocznych krawędziach, dzięki czemu można zmniejszyć grubość sprzętu nawet do jednego centyme-tra. Żeby jednak poczuć większą różnicę jakościową względem starszych modeli, trzeba zainteresować się LED RGB.
Więcej czerni w czerni
Dopiero ta technologia pozwala na rzeczywiste poprawienie jakości obrazu, gdyż diody włączane i wyłączane są miejscowo. Jeśli w jakimś miejscu na ekranie powinna być czarna plama, po prostu pod nią nic się nie świeci. Zyskuje na tym również liczba możliwych do wyświetlenia kolorów, których jest więcej niż w przypadku zwykłych LCD (pytanie tylko, kto gołym okiem jest w stanie zauważyć różnicę). Z LED RGB są jednak dwa problemy. Przede wszystkim przy dość silnym oświetleniu zewnętrznym (np. graniu na konsoli w środku dnia bez zasłoniętych okien) kontrast obrazu może pozostawiać nieco do życzenia.
Drugi problem LED RGB polega na tym, że odbiorniki z tą technologią... są grubsze, praktycznie tak samo jak zwykłe LCD. Takie "tłuściochy" zaś prezentują się zdecydowanie gorzej w reklamach, więc nie ma ze strony marketingowej zbytniego na nie parcia. Inna rzecz, że do tej pory raczej nie spotkałem się z narzekaniem na grubość nowych monitorów - dla każdego, kto pamięta ogromne pudła modeli kineskopowych, zwykły LCD to już i tak rewelacyjna oszczędność miejsca.
Autor: Marek Tokarzewski, www.albercik.pl
{newest} {oldest}